czwartek, 23 czerwca 2011

Szycie szycie szycie...

Szycia ciąg dalszy, ha, to solidnie wciąga. Nigdy nie myslałam, że pokocham szycie, że az tak pokocham :)
Lalki się szyją, w tzw międzyczasie wpadła mi w oko pewna technika, szycia oczywiście no i stało się, mojej fascynacji nadszedł zenit... patchwork, moja ostatnia nauczona technika. Lalki czekaja cierpliwie, aż się napawam rozkoszą patchworkowania, tudzież quiltingowania. Ale od poczatku, najpierw to co już jest prawie na finiszu, czyli lalka:



To by było na tyle o lalkach, teraz zostało mi poskładanie ich w całość, i uszycie pozostałych części ciała do drugiej głowy lalki.
Patchwork, bo o tym też chciałam popisać. Kiedy dawniej słyszałam o patchworku przychodziły mi na myśl mało atrakcyjne płachty dość miękkie w zasadniczo mało ciekawych kolorach i okropnych ściśle geometrycznych, bardzo syrowych kształtach... Ale pewnego dnia, przeglądając internet natknęłam się na coś bardzo fajnego, mianowićie na prawdziwe dzieło sztuki, właśnie patchwork, i kiedy ze zdziwieniem patrzyłam, jakie ta technika daje możliwości w połączeniu z moja fascynacją szycia i ogromnym wyborem przepięknych materiałów to noc miałam z głowy. Tak mnie pochłonęło do reszty, że na biegu dosłownie z łomoczącym sercem i drżącymi z zafascynowania rękami wyprodukowałam mój pierwszy w życiu patchwork:

Jest to poduszka ochronna na krzesło, podszyta miękką włókniną i przepikowana, na maszynie niestety, bowiem ręcznie już nie miałam siły, bo była 3 rano...
Błędów nie uniknęłam, bowiem szwy zaprasowałam nie tak jak trzeba, wszystkie jak w szeregu w jedną stronę, ale nie widać, nie czuć na szczęście tego, tylko teraz już wiem czego muszę pilnować. No i pikowanie było wykonane źle, bowiem dopiero post factum odkryłam w mojej maszynie nieco inną funkcję, która właśnie pozwala na piękne pikowania :) tak to jest jak sie człowiek uczy sam :)

A teraz pokażę nieco inny rodzaj patchworku, mianowicie, szyty całkowicie ręcznie, jest on doskonały na wykonywanie w podróży, lub kiedy maszynę oddamy do serwisu, albo też pomiędzy przekładanie kotletów na drugą stronę na patelni... tu nie musimy sie martwic o niemalże sterylną czystość jak przy wykonywaniu lalek (lalek nie pierzemy niestety).


Jak wykonać krok po kroku, można znaleźć w linku http://www.youtube.com/watch?v=FVkV8JBNaIQ
Polecam tą technikę, bowiem jest fantastyczna, ciekawa, prosta, wymaga tylko niewielkiej wprawy i daje ogromne mozliwości. I można wykożystac kazdy skrawek materiału, bowiem taki właśnie był pierwotny zamysł tej techniki, która zrodziła się w XVII wieku w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, kiedy to był dość duży kryzys gospodarczy i kobiety wykożystywały każdy skrawek tkaniny, która wówczas była towarem luksusowym.

wtorek, 14 czerwca 2011

Craft szał

Pieknie dzis zaczęłam dzien :) mianowicie od wycieczki na zakupy do mojego craftu. Uwielbiam ten mój super zaopatrzony sklepik, w którym potrafię nieźle zatracić się w czasoprzestrzeni :) Ileż tam jest różnych rzeczy do uprawiania hobby... raj dla rękodzielników. Aż szkoda, że mam do niego kawałek... a może  i dobrze, bo wykupiłabym "wszystko" ;)
A oto moje dzisiejsze zakupki:



Troszkę materiałów, tasiemka do poduch na krzesła w kuchni, wełna czesanka na włosy dla lalek no i Tildowa biblia :)
Zabieram się za szycie lal.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Szydełko szydełkiem, a ja wpadłam po saaaame uszy w miłość do szycia.

Nie jest to takie zwyczajne szycie. Szyję lalki... Pierwsza, którą stworzyłam, to Tilda, lalka na wskroś przaśna, w wiejskim stylu, wspaniałym zresztą i jak na poczatek nie za tródna. Schemat wyszperany na forum szyjemy po godzinach.
Wczoraj natomist skonczyłam tworzyć nieco inną lalkę, w zupełnie innym stylu. Czy ładna? Ma na pewno swój urok, jest duzo tródniejsza od Tildy, i ma twarz! Malowaną własnoręcznie zwykłymi kredkami wodnymi plus cienkopisami wodoodpornymi. Jest nieco blada, bo nie chciałam "marnować" na te moje poczatki tkaniny przeznaczonej do szycia lalek, czyli dobrej cielistej bawełny. Myslę, że kolejna będzie juz w profesjonalnej wersji.
Oto Miranda:


Zaraz zabieram się za nastepne lalki :) a szydełkowa firanka, musi poczekać :)
 
blogger template by arcane palette